Zbliżały się wakacje, twój brat (Louis) zaprosił cię do jego domu. Nie byłaś za tym, żeby jechać, ponieważ twój brat mieszka z 4 przyjaciół.
- No (t.i.), nie daj się prosić. Będziemy grzeczni...- Louis błagał cię przez telefon
- No nie wiem
- Kiedy ostatnio widziałaś brata?
- Dawno, ale t.... - nie dokończyłaś
- To będę jutro rano, paa. - rozłączył się
Cudownie.... Mam spędzić całe 2 do 3 miesięcy z bandą idiotów.
- To jedziesz? - zapytała ciebie mama
- Nie mam wyboru.
- Na pewno będzie fajnie, daj im szansę - przytuliła cię mama i wyszła z pokoju.
Spakowałaś dość dużą walizkę i poszłaś się umyć. Włożyłaś piżamę i zeszłaś na dół. Węszyłaś po lodówce, aż nie znalazłaś czegoś godnego uwagi. Zjadłaś i położyłaś się spać. Jakieś 20 minut później obudził cię SMS:
Będę rano, mam nadzieję, że spakowana :*
Marchewka
Odłożyłam mojego IPhona na szafkę nocną i poszłam spać...
Rano poczułaś coś ciężkiego na moim ciele. Otworzyłaś oczy, a tam twój brat.
- Cześć siostro, stęskniłem się za tobą
- Ej, która godzina?- powiedziałaś zaspana
- 10, wstawaj, ubieraj się i jedziemy.
Louis zszedł z ciebie i wyszedł z pokoju. Wstałaś, ubrałaś się, wzięłaś walizkę i (prawie zabijając się na schodach)zeszłaś na dół.Mama i Lou gadali w kuchni, przyszłaś, przywitałaś się z mamą i zjadłaś śniadanie.
Twój brat wziął walizki i wyszedł.
- Uważaj na siebie i bądź grzeczna - mama uśmiechnęła się do ciebie
- Oczywiście - przytuliłaś ją i wyszłaś.
Wsiadłaś do auta Lou i wyjechaliście z Doncaster. Byłaś tak zmęczona, że zasnęłaś od razu.
- Wstawaj, jesteśmy na miejscu - obudził cię głos Louisa.
Otworzyłam oczy, pierwsze co rzuciło ci się w oczy, to wielki dom. Weszliśmy do środka, cisza.
- Jesteśmy.- krzyknął Lou, cisza - chyba śpią.
Nagle, jak na zawołanie w korytarzu stanęło 4 chłopców.
- Ehm... chyba nie muszę ci ich przedstawiać....
- Nie - próbowałam się uśmiechnąć
Wszyscy rzucili się na ciebie i zamknęli w mocnym uścisku.
- No już, bo ją udusicie.
Później oglądaliśmy filmy, gadaliśmy, graliśmy i pływaliśmy w basenie. Wieczorem zjedliśmy kolację, byłam zmęczona więc przeprosiłam chłopaków i poszłam na górę. Okazało się, że nie wzięłam piżamy, Lou ( jako dobry brat)dał mi koszulkę. W nocy obudziła cię straszna burza, bardzo się bałaś. Wyszłaś z pokoju, sądząc, że to pokój Louisa, weszłaś. Okazało się, że w łóżku spał ( raczej teraz już nie) blondyn.
- Hej, coś nie tak?- zapytał zaspanym głosem
- Nic, po prostu boję się burzy i myślałam, że to pokój Lou.
- Spoko, jak się boisz, to chodź - poklepał miejsce obok siebie na łózku.
Wgramoliłaś się i wtuliłaś w ciało Nialla. Idiotko, co ty robisz? - karciłaś się w myślach
Chłopak tylko objął cię, zasnęłaś. Rano obudziłaś siędość wcześnie, Niall jeszcze spał. Wstałaś tak, aby go nie obudzić. Zeszłaś na dół, reszta siedziała już w kuchni.
- Dzień dobry - weszłaś do kuchni
- Jakie plany?- zapytał Lou
- Ja idę do Perrie- powiedział Zayn
- Ja umówiłem się z kolegą - odezwał się Liam
- Ja na pewno gdzieś idę- usłyszałam głos Hazzy
- Ja mam sprawę na mieście, więc albo siostro siedzisz sama. albo z Niallem - Louis gadał
Jedliśmy śniadanie, kiedy zszedł Niall,wasze spojrzenia się spotkały.Szybko odwróciłaś wzrok.
- Hej, masz jakieś plany na dziś?- zapytał go Zayn
- Nie
- To zostaniesz z (t.i.) - dodał Harry
Wszyscy poszli, ja i Niall, świetnie się bawiliśmy.
- Ej, trzeba pojechać do sklepu - wrzasnął do ciebie blondyn, wyciągając głowę z lodówki.
Pojechaliście do sklepu, oczywiście nie odbyło się bez wygłupów. Po powrocie wszystko poukładaliście w kuchni i poszliście oglądać filmy.
Tak minął już miesiąc.
Siedziałaś z Niallem na tarasie i rozmawialiście.
- (t.i.), muszę ci to wreszcie powiedzieć. - czułam, że się stresuje - Odkąd weszłaś do tego domu, zakochałem się w tobie, wiem, że tak na prawdę znamy się jakiś miesiąc, ale kocham z tobą przebywać, kocham oglądać z tobą filmy, kocham nudzić się z tobą, i mógłbym wykrzyczeć to całemu światu, jak oszalałem z miłości do ciebie. KOCHAM CIĘ (T.I.)!!!- zamknęłaś mu usta pocałunkiem.
-Też cię kocham - wyszeptałaś mu do ucha i znów go pocałowałaś...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz